Zawsze fascynowała mnie aranżacja przestrzeni. Architektura, była, zatem naturalnym wyborem, mającym dać upust potrzebie kreacji.

Radość z zabawy w Wielkiego Planistę, dość szybko ustąpiła miejsca irytacji. Żeby zrozumieć Miasto trzeba rozumieć Tłum.  A ja nigdy nie byłam w tym dobra.

Wolę przestrzenie bardziej intymne, dające schronienie przed szaleńczym pędem współczesnego świata. Miejsca przepełnione miłością i pasją ich właścicieli.

Miejsca, którym na imię Dom.

Miejsca, w których na zawsze pozostawiamy cześć naszej duszy.